Etykiety

czwartek, 21 listopada 2013

Puszysta pizza z suszonymi pomidorkami, grillowanym bakłażanem i kaparami

Pizza part.2

W szklance ciepłego mleka rozpuszczamy 1/3 opakowania drożdży. Dodajemy oregano, łyżkę oliwy z oliwek, szczyptę soli i łyżeczkę pieprzu ziołowego. Dodajemy pół szklanki wody i całość uzupełniamy mąką tortową, dokładnie ciasto wyrabiając. (Powinniśmy zużyć jakieś 2-3 szklanki mąki). Ciasto zostawiamy do wyrośnięcia. 
Pulchne ciasto wykładamy na blachę i rozciągamy je na niej. Uprzednio blaszkę można delikatnie posmarować olejem. Na rozciągnięte ciasto wylewamy łyżkę oliwy z oliwek i rozsmarowujemy po cieście. Następnie przez praskę przeciskamy 3 ząbki czosnku, tak, aby równo rozłożyły się na blasze. 
W międzyczasie bakłażana kroimy w cieniutkie plastry - ja niestety zrobiłam troszkę zbyt grube. Smarujemy oliwą i posypujemy przyprawami według uznania - ja użyłam soli i ostrej papryki. Grillujemy aż zmiękną. 
Nasze ciasto z czosnkowym podkładem posypujemy ziołami prowansalskimi, ostra papryczką i delikatnie solą. Twardą mozzarellę trzemy na grubych oczkach i rozsypujemy na blaszce. Następna warstwa to nasze grillowane bakłażany, suszone marynowane pomidorki, oliwki oraz kapary. Kiedy wszystko rozmieścimy na naszym cieście, można włożyć pizzę do pieca na 200 stopni na ok. 25 minut, ale warto do niej zaglądać, żeby się nie przypiekła.

Na koniec możemy przygotować oliwę, z która podamy pizzę - do małej buteleczki rozgniatamy 3 ząbki czosnku, wsypujemy oregano oraz zioła prowansalskie ( po 1 łyżeczce) i zalewamy oliwą z oliwek. Nim pizza się upiecze, nasz godny następca standardowego ketchupu będzie gotowy.

Smacznego :)

piątek, 15 listopada 2013

Ryż po chińsku

Idealnie perfekcyjny obiad. 

Składniki:



- Ryż (rodzaj nie gra roli);
- średnia pierś z kurczaka
- jedna średniej wielkości, czerwona papryka                
- por
- pędy bambusa
- cebula
- sezam
- sos sojowy
- ocet biały winny
- 2 ząbki czosnku
- curry
- sól i pieprz


Ryż przygotowujemy jak zwykle. Do woka wlewamy ok 2 łyżek oleju, rozgrzewamy tłuszcz i wrzucamy pokrojoną w większą kostkę pierś z kurczaka. Delikatnie przyprawiamy curry. W międzyczasie kroimy w piórka bądź większą kostkę cebulę, którą wrzucamy na patelnię, jak tylko filet będzie nabierał z wierzchu białego koloru. Por siekamy w krążki, pędy babusa w malutkie paseczki. Dodajemy kiedy cebulka się podpiecze. Po ok. 7 minutach całość podlewamy 3 łyżkami sosu sojowego. Paprykę kroimy w długie paski, a sezam - 3-4 łyżki, delikatnie przesmażamy na patelni, aby zaczął wydzielać przyjemny "sezamowy" aromat. Kiedy sos sojowy zaczyna się wygotowywać, całość potrawy podlewamy 1/3 szklanki octu z białego wina. Całość bulga ok 5 minut, dodajemy paprykę, a po kolejnych 5 minutach sezam ( możemy nie wrzucać całego do sosu, wtedy użyjemy go do posypania gotowej potrawy). Na koniec przyprawiamy według własnego uznania. Ja oprócz soli i pieprzu użyłam jeszcze odrobiny kminku i kosteczki (3x3mm) imbiru który przecisnęłam przez praskę. Na koniec przeciskamy dwa ząbki czosnku, zostawiamy całość na małym ogniu przez kilka minut (3 do5). Na talerze nakładamy ryż. Na wierzch podajemy nasz chiński sos z warzywami. Dla ozdoby posypałam danie odrobiną szczypiorku i resztą sezamu. 

Enjoy!

sobota, 9 listopada 2013

Trójkolorowy deser owocowy :)!


Do zrobienia zdrowego deseru potrzebne będą 3 rodzaje owoców, najlepiej różnokolorowych i śmietanka 30%. 
Owoce blendujemy, OSOBNO! lub rozgniatamy widelcem. Ja użyłam kiwi, banana i jabłka. Z tym, że ostatni owoc pokroiłam w kostkę, żeby nie zepsuł efektu, puszczając sok.Układamy z nich w szklance/miseczce trzy warstwy. Ubijamy śmietankę i dajemy na wierzch owoców. Szybkie, łatwe ale pyszne!

czwartek, 7 listopada 2013

Szybka, studencka zapiekanka makaronowa

Chciałyśmy z Beatą zrobić jakiś obiad. Czasu miałyśmy mało ze względu na konieczność przygotowania się do zajęć na dzień kolejny. Sprawdziłyśmy zawartość lodówek i szafek, i co mamy? Makaron penne, pomidory, kurczaka, żółty ser, czosnek, cebulę i przyprawy (bazylię,
oregano, curry, sól i pieprz).






Ugotowałyśmy więc makaron, cebulę pokroiłyśmy w piórka i podsmażyłyśmy, dodając kolejno kurczaka, pomidory a na koniec czosnek i przyprawy. Kiedy w garnku zrobił się sosik kurczakowo-pomidorowy, wyłączyłyśmy makaron i po przecedzeniu wrzuciłyśmy do do garnka z sosem. Ser żółty w kostce pokroiłyśmy w małe kosteczki i wrzuciłyśmy do reszty składników. Dokładnie wymieszałyśmy. Piekarnik rozgrzałyśmy na 200 stopni. Całość dania w garnku pokryłyśmy warstwą sera i posypałyśmy bazylią i czosnkiem granulowanym. Po 10-15 minutach w piekarniku, było idealne ;).

niedziela, 3 listopada 2013

Jesienny przestój

Z uwagi na obecny nawał obowiązków na uczelni zapanował tutaj mały przestój. Wszystko nadrobię wkrótce, a na pocieszenie - do poczytania : Dietetyczne mity zaczerpnięte z portalu fit.pl:

Mit 1. Kaloria kalorii równa
Jest to bardzo częsty mit, że przy redukcji masy ciała liczą się wyłącznie kalorie dostarczone oraz spalone podczas dnia. Oczywiście zapotrzebowanie kaloryczne ma znaczenie, jednak jedzenie odpowiednich produktów jest również istotne.
Oto kilka przykładów, które pokazują różnice, że kaloria kalorii nie równa:
1. Fruktoza kontra glukoza – fruktoza bardziej pobudza ośrodek głodu, zwiększa otyłość brzuszną oraz insulinooporność, w porównaniu do tej samej ilości glukozy
2. Białka – jedzenie bogate w białko może podnieść metabolizm spoczynkowy i zredukować głód, porównując do tej samej ilości kalorii pochodzących z węglowodanów czy tłuszczy
3. Średniołańcuchowe kwasy tłuszczowe kontra długołańcuchowe kwasy tłuszczowe – kwasy tłuszczowe o średniej długości(jak olej kokosowy) podnoszą bardziej metabolizm i redukują głód w porównaniu do długołańcuchowych kwasów tłuszczowych jak np. kwasy Omega -3 zawarte w rybach.
Wniosek: Kaloria kalorii nie jest równa. Różnego rodzaju jedzenie wpływa na nasze ciało, stymulując głód oraz układ hormonalny w różny sposób
Mit 2. Niskotłuszczowe jedzenie pomoże zgubić tłuszcz
Niskotłuszczowe lub beztłuszczowe produkty wcale nie muszą oznaczać, że są to produkty niskokaloryczne. Dużo produktów nie mających tłuszczu zawiera cukier, który zmienia się w tłuszcz. Przy produktach niskotłuszczowych sprawdzaj skąd pochodzą kalorie i jeśli pochodzą z cukrów, staraj się ich wystrzegać.
Mit 3. Jedzenie wysokokalorycznych rzeczy sprawi, że szybko zwiększysz wagę
Proces nabierania wagi jest procesem powolnym. Potrzeba dodatkowe 7 000 kcal do nabrania ok. 1kg tłuszczu. Pół tabliczki czekolady nie sprawi, że od razu przytyjesz kilogram lub dwa. Dla długotrwałej kontroli wagi zrównoważ spożywanie wysokokalorycznych produktów, ze zdrowymi produktami oraz aktywnością fizyczną.
Mit 4.: Suplementy mogą zastąpić zbilansowaną dietę
Suplementy nigdy nie zastąpią dobrej diety (bogatej w makroskładniki). Odżywki mogą być dodatkiem do diety, ale nie mogą jej zastąpić. Przyjmuje się że 20-30% dziennego zapotrzebowania kalorycznego może być dostarczane w postaci suplementów, 70% powinno stanowić pełnowartościowe jedzenie. Ciało preferuje naturalne jedzenie, które jest lepiej przyswajalne niż suplementy. Szczególnie osoby zaczynające trenować, powinny na początku stosować odpowiednią dietę i stopniowo wprowadzać suplementację. Połączenie dobrej diety z odpowiednią suplementacją jest rekomendowane i przynosi najlepsze rezultaty.

czwartek, 10 października 2013

Naleśniki ze szpinakiem, mozzarellą i papryką!

Dowód na to, że studencka kuchnia to nie zawsze parówki z elektrycznego czajnika i tosty zrobione żelazkiem? Moja wczorajsza kolacja z Beatą ;)















Zrobiłyśmy standardowe ciasto naleśnikowe. Doprawiłyśmy je standardowym pieprzem i solą oraz ziołami prowansalskimi.Opakowanie szpinaku - ok. 300g. blanszowałyśmy, paprykę podsmażyłyśmy a mozzarellę pokroiłyśmy na małe kawałeczki. Gotowe naleśniki nadziałyśmy wszystkimi trzema składnikami. Zjadłyśmy ze smakiem, jogurtem naturalnym i ziołami prowansalskimi.

Pychotka ;)!

poniedziałek, 7 października 2013

Twarogowe racuszki z jabłkiem!

Jak każdy student wie, nie ma nic gorszego i bardziej męczącego niż załatwianie czegokolwiek w dziekanacie, administracji miasteczka studenckiego czy dziale spraw studentów. Jako, że dziś czekają mnie wizyty we wszystkich trzech wymienionych miejscach oraz na dodatek czeka mnie przeprowadzka do akademika, potrzebuję mnóstwo dobrego humoru i energii, ażeby przeżyć starcie z przemiłymi Paniami obsługującymi te jakże zacne punkty poprawy humoru studenta.

Zrobiłam więc twarogowe racuszki z jabłkiem i otrębami oraz porządną kawę.

 - 1/4 kostki chudego twarogu
 - pół szklanki mleka 2%
 - 4 łyżki mąki
 - 4 łyżki otrębów pszennych
 - jedno jajko
 - 1/8 małej kostki drożdży (ok. 5 gram wystarczy)
 - 1/2 łyżki cukru pudru
 - jedno małe jabłko

Mleko delikatnie ogrzać, rozpuścić w nim drożdże. Dodać resztę składników (oprócz jabłka) i dokładnie wymieszać. Jabłko obrać ze skórki, pokroić na małe cząstki i kłaść na placuszki (na tę jeszcze nie upieczoną stronę :P) podczas pieczenia. Kawę robimy według uznania. Racuszki oprószamy delikatnie cynamonem.

SMACZNEGO!

sobota, 5 października 2013

Kasza gryczana pod dyniową pierzynką

Chciałam zrobić jakiś szybki obiad. Ugotowałam więc kaszę gryczaną, bo jest smaczna i można ją szybko połączyć dosłownie ze wszystkim. I wtedy przyszła ona.. wpadła niepostrzeżenie w moje ręce i powiedziała: "Ze mną jeszcze kaszy gryczanej nie łączyłaś!". I tak oto połączyłam ową kaszę z piękną, jędrną, pomarańczową dynią. Jak to zrobiłam? A no tak:

Ugotowałam szklankę kaszy gryczanej w 1,5 szklanki lekko osolonej wody. Gdy zaczęła mięknąć, wyłączyłam ogień pod garnkiem, przykryłam go pokrywką, a kasza spokojnie dopiła resztę wody i doszła do stanu idealnego. Dynię (właściwie połowę maleńkiej dyni) pozbawiłam pestek, pokroiłam na niewielkie kawałki i podsmażyłam na łyżce masła. Następnie zalałam dynię połową szklanki bulionu. Poczekałam aż całkowicie zmiękła i przetarłam ją przez sito. Po chwili bulion odparował, dyniowa pierzynka zaczęła gęstnieć. Dosypałam więc łyżeczkę czosnku granulowanego, szczyptę cynamonu oraz odrobinę ostrej papryki. Podałam w widoczny na zdjęciu sposób. Zjadłam szybko. Było pyszne.

Dziękuję dyni, że z całym swoim sprytem wdarła się dziś w moje ręce :)
                                 Smacznego!

Sałatka, Orwell i zielona herbata!

Dziś obudziły mnie promienie jesiennego słońca, a skoro za oknem słoneczko to i humor dużo lepszy :).
Dlatego dziś na śniadanie serwuję zdrową sałatkę z chudym twarogiem i bułeczką dyniową oraz zieloną herbatką z dodatkiem malinek. Zapraszam!


Sałatę rwiemy na małe cząstki, dorzucamy 5 pomidorków koktajlowych przekrojonych na ćwiartki, połowę zielonego ogórka obieramy ze skórki i kroimy w większą kostkę. 4 rzodkiewki myjemy i w dowolnej formie dodajemy do sałatki (ja pokroiłam w większą kostkę). Do wszystkiego dodajemy połowę opakowania chudego twarogu, który wcześniej kroimy również w kostkę. Całość mieszamy z łyżką jogurtu naturalnego, odrobiną soli i pieprzu
Bułeczkę dyniową zakupiłam w Biedronce, ale w najbliższym czasie zamierzam upiec własne, aby do sklepu nie musieć biegać. 
Na koniec parzymy pyszną, zieloną herbatkę, bierzemy książkę w dłoń - ja właśnie kończę "rok 1984" Orwella. Polecam.

Smacznego śniadanka i udanej soboty ;)!

niedziela, 29 września 2013

Warzywa schowane w czosnkowym naleśniczku

Idealne na rozpoczęcie dnia. Szybkie w przygotowaniu i bardzo smaczne.
Dowolne warzywa kroimy w kostkę, ja użyłam papryki, pomidora i ogórka. Robimy najzwyklejsze ciasto naleśnikowe - jajko, mąka i mleko, i wsypujemy łyżeczkę czosnku w proszku.
Smażymy cienkie naleśniczki, nakładamy warzywny farsz i zawijamy.

Gotowe!

wtorek, 24 września 2013

Nie dajmy się jesiennej depresji!

Idzie jesień, razem z chłodem, deszczem, bieganiną na studiach i brakiem ochoty do wyjścia z domu. Potem jest jeszcze gorzej - zima, która potrafi wraz z sesją skutecznie uziemić w pokoju, w łóżku, pod kołderką. Przy mojej nieskończonej miłości do gotowania i do jedzenia oczywiście, wszystkie wyżej wymienione czynniki przyczyniają się do powstania boczków i oponki, którą później ciężko jest zrzucić. Dlatego w proteście przeciw jesiennej depresji zaczynam tutaj - na moim blogu - WALKĘ! z pozimowym tłuszczykiem, oponką, nadwagą, brakiem ruchu i motywacji i niezdrowym jedzeniem


A tak całkiem poważnie, aby nie przytyć tej zimy, będę starała się gotować (i jeść) zdrowiej oraz ruszać się więcej. Liczę więc na to, że będziecie regularnie dzielić się ze mną przepisami na zdrowe jedzonko. Możecie również dołączyć do mnie w moim zacnym postanowieniu, napisać, wymienić doświadczenia.


Mam nadzieję, że już niedługo - TUTAJ - zaroi się od pysznego, kolorowego ale i zdrowego jedzonka :)


ZAPRASZAM!

poniedziałek, 23 września 2013

Bułeczki kurczakowo-cukiniowe!

Idealne na cieplutką, smaczną, jesienną kolację. 


Potrzebne nam będą dwie kajzerki, od których odkrawamy góry (nie przecinamy w połowie!). Wyciągamy z środka miękką część bułeczki. W międzyczasie kroimy pierś z kurczaka w małą curry i ostrą papryką i smażymy. Cukinię kroimy w średnią kostkę, smażymy razem z kurczakiem. Dodajemy jednego, zblendowanego pomidora lub łyżeczkę przecieru pomidorowego. Całość mieszamy. Jeśli cukinia jest miękka - nasz farsz gotowy! Na spód naszej bułeczki dajemy mały plasterek sera, nadziewamy kajzerki naszym farszem kurczakowo-cukiniowym, przykrywamy kolejnym plasterkiem sera i górą od bułeczki. Możemy podawać je z pozostałym farszem.
kostkę, posypujemy

Smacznego!

piątek, 23 sierpnia 2013

Pancakes z domowym syropem cynamonowym

Słodyczy nigdy za wiele, dlatego pokusiłam się o zrobienie ( i zjedzenie, o zgrozo!) góry pancakes'ów. A ponieważ cena syropu klonowego nadal mnie przeraża, postanowiłam zrobić własny, złocisty, przesłodki syrop o smaku i zapachu wspaniałego cynamonu. Więc - do dzieła!

Do miski wbijamy jajko, wlewamy szklankę mleka, 1-2 łyżki cukru, 2 łyżeczki proszku do pieczenia i 3/4 szklanki przesianej mąki pszennej. Do tego dodajemy łyżkę oleju i dokładnie mieszamy, żeby nie było grudek. Ciasto ma być gęstsze od tego na naleśniki ale rzadsze niż to na racuszki. Pieczemy pancakesy na rozgrzanej patelni, a w międzyczasie do garnka wlewamy szklankę wody, wsypujemy szklankę cukru i łyżkę cynamonu. Całość podgrzewamy na małym ogniu, ciągle mieszając, aby cukier się nie przypalił. Kiedy będzie miał lepką, gęstą konsystencję, można zdjąć z ognia i polać syropek nasze pulchne naleśniczki. Resztę syropu możemy przelać do słoiczka / buteleczki i przechowywać w lodówce ;).

Słodkiego Weekendu!

niedziela, 18 sierpnia 2013

Makaron bazyliowy z pastą pomidorową i tuńczykiem

Robiony jakiś czas temu, ale do tej pory jakoś nie było okazji żeby o nim wspomnieć.


Zmieliłam sporą garść liści bazylii (użyłam czerwonej odmiany). Do miski wlałam szklankę ciepłej wody, wbiłam jedno jajko, dodałam łyżkę oleju, bazyliową papkę, sól oraz ok. 1,5 szklanki mąki (ciasto ma zbić się w jedną kulkę, więc ilość mąki jest orientacyjna). Całość
wymieszałam, a następnie wyrzuciłam ciasto z miski na stolnicę i dokładnie wyrobiłam. Powstałe ciasto podzieliłam na 4-5 równych części i rozwałkowałam na cieniutkie placki, które pocięłam na paski o szerokości ok. centymetra. Placki można też pokroić maszynką do makaronu, jeśli posiadacie lub przepuścić ciasto przez zwykłą maszynkę do mięsa. Powstały makaron można przełożyć na tacę i wystawić na słońce, aby się wysuszył. Wrzucić go do woreczków/paczuszek i spożytkować w dowolnej chwili lub jak ja, ugotować od razu w lekko osolonej wodzie i podawać z pastą pomidorową z tuńczykiem i lampką białego, półsłodkiego, schłodzonego wina.


Aby przygotować pastę do makaronu należy pozbyć się skórki z 5 pomidorów, zblendować je następnie wrzucić na patelnie z rozgrzaną łyżeczką oleju i przesmażać z solą, pieprzem, oregano oraz szczyptą słodkiej papryki. Na ugotowany makaron nakładamy 1-2 łyżki pasty pomidorowej, na wierzch układamy kawałki tuńczyka z puszki (najlepszy jest w sosie własnym, uważajcie, aby nie kupić rozdrobnionego - taka papka nie wygląda apetycznie). Całość posypałam drobno posiekanym szczypiorkiem.




Amore pomodori!Makaron kreatywnie

sobota, 17 sierpnia 2013

Do góry, Ogóry!

Sezon na przygotowywanie przetworów, które skonsumuję podczas zimnych, ciemnych, opolskich wieczorów czas zacząć.
Zaczęłam od cudownych w każdej postaci - ogórków.
Przygotowałam je w dwóch wersjach - można powiedzieć - jednej niebiańskiej, drugiej diabelskiej.
Przedstawiam moje ogórki w musztardzie oraz ogórki z chilli i czosnkiem.


Najpierw musimy udać się na zakupy, gdzie powinniśmy kupić 2 butelki octu, główkę czosnku, opakowanie chilli i musztardę i oczywiście ogórki - ok. 7 kg powinno wystarczyć.
Przygotowywałam po 10 słoiczków (ok. 500 ml) każdego rodzaju.

Wstawiamy na ogień dwie zalewy:
Do ogórków w musztardzie:
4 szklanki wody, 3 szklanki octu, szklanka cukru, 4 łyżki soli. Po zagotowaniu dodajemy całe opakowanie musztardy i dokładnie mieszamy. Zostawiamy do wystygnięcia.

Do ogórków z chilli i czosnkiem:
Procedura jest taka sama jak poprzednio, tyle że do wody, octu, soli i cukru dodajemy główkę posiekanego czosnku - można przecisnąć przez praskę, oraz całe opakowanie chilli. Zagotowujemy i po wystygnięciu dodajemy 8 łyżek oleju.



Ogórki dokładnie myjemy i kroimy w ćwiartki. Do słoików, w których będzie zalewa musztardowa dodajemy 3 kulki ziela angielskiego i  listek laurowy. Do tych na ostro dodajemy kawałek łodygi kopru, ok. 7-10 ziarenek gorczycy i 2 ziarnka ziela angielskiego. Ja dosypałam jeszcze po troszku czosnku granulowanego. Ogórki wkładamy do słoików, zalewamy chłodną zalewą i zakręcamy. Po upewnieniu się, że spod żadnej zakrętki nie wycieka zalewa, wstawiamy ogórki do garnka, zalewamy wodą do połowy słoików i gotujemy przez 10 minut. ( 10 minut od zagotowania wody, bo można to rozumieć dwojako :)).Słoiki wyciągamy, ustawiamy do góry dnem. Po ok. 3-4 tygodniach będą się już nadawały do zjedzenia, choć ja wolę poczekać ok. 2 miesięcy, wtedy (przynajmniej według mnie) najlepiej nasiąkają zalewą i są przepyszne :).




 Zapasy na zimę - I edycja 2013


czwartek, 15 sierpnia 2013

Śniadaniowe, paprykowe, pszenne omleciki!

Świetny pomysł na smaczne, zdrowe i lekkie śniadanie.

Do miski wbijam jedno jajko, wlewam pół szklanki mleka oraz wsypuję dwie łyżki otrębów pszennych i 2 łyżki mąki pszennej. Wszystko dokładnie mieszam, tak aby nie było grudek. Przyprawiam szczyptą soli, odrobiną pieprzu oraz oregano. Jedną, średnią, czerwoną paprykę kroję w dużą kostkę, wrzucam do omletowej masy. Dokładnie mieszam. Na patelni rozgrzewam łyżkę oleju roślinnego, kiedy tłuszcz jest już gorący nakładam na patelnię małe kleksy z masy omletowej. Jeśli chcemy zrobić duży omlet możemy masę rozprowadzić równomiernie na całej powierzchni patelni, ja zrobiłam wersję z małymi omlecikami :).
Po upieczeniu można podawać ze świeżą papryką na wierzchu lub ze startym serem.



Do śniadania idealne ze świeżo zaparzoną zieloną herbatą ;).
















Warzywa psiankowate 2013Wegetariańskie Śniadania

środa, 14 sierpnia 2013

zupa - krem z pomidorów z serowymi pierożkami tortellini

Zainspirowana latem i płodami mojej szklarni, dziś na obiad zjadłam cudowną pomidorową.
Nie była to taka zwykła, nudna pomidorowa. To zupa-krem z pomidorów z serowymi pierożkami tortellini :)!

4 średnie pomidory umyłam, obrałam ze skóry. zblendowałam ze szczyptą soli, oregano, bazylią, czosnkiem granulowanym i pieprzem. W rondelku rozpuściłam łyżkę masła i podsmażyłam zblendowane pomidory, żeby uzyskać ciemnoczerwony kolor. Na koniec dodałam łyżkę jogurtu naturalnego szybko mieszając oraz łyżkę przecieru pomidorowego, żeby zupa była czerwieńsza.
Do gotującej się, osolonej wody wrzuciłam kilka pierożków serowego tortellini ( to samo którego używałam do sałatki - sałatka z tortellini ). Całość gotowałam ok. 10 minut.
Gęstą zupę krem przelałam do miseczki, na wierzch rzuciłam odsączone pierożki.

Amore pomodori!Warzywa psiankowate 2013
Smacznego :)!                                                                                      

czwartek, 1 sierpnia 2013

Omlet żytni z pomidorem, serem i szczypiorkiem

Omlet jest bardzo łatwy i szybki  w przygotowaniu, ale bardzo smaczny (sama właśnie konsumuję) ;).

Do miski wbijamy jedno jajko, dodajemy 1/2 szklanki otrębów żytnich, szklankę mleka i 3/4 szklanki mąki. Wszystko mieszamy na jednolitą masę, tak, aby nie było grudek. Jednego dużego pomidora przecinamy na pół. Jedną połowę kroimy w drobną kostkę, drugą połową możemy ozdobić nasz omlet po upieczeniu. 3-4 plasterki sera kroimy w kawałki. Pomidora i ser wrzucamy do miski i dokładnie mieszamy. Przyprawiamy do smaku według własnego uznania ( ja użyłam czosnku w kostce knorra, oregano oraz szczypty soli). Na patelni rozgrzewamy ok. łyżki oleju, wykładamy masę na nasz omlet i smażymy z dwóch stron. Po zdjęciu z patelni przekładamy na talerz, na wierzchu układamy cząstki świeżego pomidora, całość omletu posypujemy szczypiorkiem.


Amore pomodori!
Smacznego!

poniedziałek, 29 lipca 2013

Ciachooo!

Miało być brownie, ale ze względu na upał szybciej i łatwiej, choć równie smacznie było zrobić klasycznego murzynka. Przełożony bitą śmietaną z polewą czekoladową to istny raj dla podniebienia ;)!

Ciasto:
Gotujemy w garnku 3/4 kostki margaryny z półtorej szklanki cukru i trzema łyżkami ciemnego kakao oraz siedmioma łyżkami wody. Kiedy całość się rozpuści doprowadzamy do wrzenia. Odlewamy 3/4 szklanki na polewę a resztę studzimy. Przygotowujemy dwie miski, do jednej wbijamy żółtka z 3 jajek, do drugiej białka. Do miski z białkami dodajemy szczyptę soli i ubijamy na sztywną pianę. Do żółtek dodajemy półtorej szklanki mąki, 3 łyżeczki proszku do pieczenia oraz ostudzoną masę kakaową. Całość miksujemy na gładką, ciemną masę. Następnie dodajemy ubite białka i delikatnie mieszamy, aby masy połączyły się. Smarujemy formę margaryną, wlewamy do niej masę i wstawiamy do piekarnika nastawionego na ok. 30-35 minut w temperaturze 180 stopni.

Ze względu na okropny upał panujący na dworze bita śmietana powstała z proszku firmy śnieżka oraz żelatyny, aby nie wypłynęła z ciasta przy pierwszej okazji.
W 200 mililitrach gorącego mleka rozpuściłam 5 łyżeczek żelatyny. Pozostawiłam do ostygnięcia. Kiedy mleko z żelatyną było zimne zaczęłam ubijać śmietanę według instrukcji na opakowaniu dodając po troszku roztworu z żelatyny. Wstawiłam do lodówki aby idealnie stężała. W międzyczasie wyciągnęłam ciasto z pieca, pozostawiłam do wystygnięcia, przekroiłam za pomocą nitki na dwie równe części i przełożyłam bitą śmietaną. Wierzch również posmarowałam śmietaną oraz polałam wcześniej przygotowaną masą kakaową. Całość wstawiłam do lodówki, gdzie ciasto spędziło całą noc. Rano do kawy było idealne ;).

Z powodu mojego lenistwa, za które odpowiada zbyt wysoka temperatura zapowiadane leczo powstanie najwcześniej dziś wieczorem.

niedziela, 28 lipca 2013

Tortellini

Spędzanie samotnie niedzieli służy moim kulinarnym wybrykom. Na dziś zaplanowałam wielkie gotowanie. Najpierw sałatka z tortellini. Później brownie na deser. Na koniec węgierskie, paprykowe, przepyszne leczo. Efekty pracy nad ciastem i leczem już wieczorem, tymczasem sałatka!



Składniki:
pierożki tortellini - ja użyłam dwóch rodzajów - z szynką i z serem
ogórek zielony
pomidor
2 ząbki czosnku
szynka - dowolna, według uznania
natka pietruszki
łyżka majonezu
sól, pieprz, oregano, bazylia

                                               



Tortellini gotujemy według instrukcji na opakowaniu, odsączamy. Ogórka i pomidora oraz szynkę kroimy w drobną kostkę, mieszamy z pierożkami. W drobniutką kosteczkę kroimy czosnek, bądź przeciskamy go przez praskę, siekamy drobno pęczek natki pietruszki. Wszystko mieszamy z łyżką majonezu i przyprawiamy do smaku według własnego uznania. Ja użyłam standardowej soli i pieprzu, a do tego dodałam troszkę oregano i świeżo posiekane listki bazylii ( najwyżej 3-5, żeby nie zdominowały smaku).

poniedziałek, 15 lipca 2013

Kentucky!

Do meczu i piwa najlepsza oczywiście pizza! Wyprodukowano w Kędzierzynie-Koźlu.

Ciasto:
-ciepła woda (ok. 2 szklanki)
- ok. 50 g drożdży
- mąka ( tyle, aby ciasto było pulchne i miało odpowiednią konsystencję)
- 2 łyżki oleju
- przyprawy

Do ciepłej wody skruszamy drożdże, mieszamy by się rozpuściły, potem dodajemy przyprawy (sól, pieprz) mąkę, wyrabiamy ciasto, kiedy zaczyna nabierać odpowiedniej konsystencji dodajemy olej, dalej zagniatamy. Zostawiamy w misce pod przykryciem, w ciepłym miejscu na ok. 15 minut.

rzucamy ciastem, bo kto nam zabroni..

Jeśli ciasto ładnie wyrosło, możemy rozłożyć je na blaszki, posmarować wierzch ciasta oliwą lub przecierem pomidorowym i posypać przyprawami - ja posypałam oregano, słodką papryką, pieprzem ziołowym. Kolejna warstwa naszej pizzy to starty na drobnych oczkach ser żółty, a na serową warstwę resztę składników, według własnego uznania. Ja dałam na obie blaszki salami i czarne oliwki, oprócz tego na pizzy z podkładem z oliwy znalazł się serek camembert a na cieście z pomidorowym podkładem zeszklona cebulka

Obie pizze na wierzchu posypałam bazylią. Wstawiamy pizze do pieca rozgrzanego na 160-180 stopni, po ok. 25 minutach powinna być idealna.

SMACZNEGO :D!

Foto: Alan Klepacz.


piątek, 5 lipca 2013

Chlebek!

Zgodnie z wczorajszą zapowiedzią - pyszny pszenny chlebek z otrębami :)


Do przygotowania potrzebne będą:

  • 1 mąki pszennej (lub razowej, jeśli chcemy upiec ciemny chleb)
  • 1 litr ciepłej wody
  • 100 g drożdży
  • 1/2 szklanki otrębów pszennych
  • 1/2 szklanki otrębów żytnich
  • Według uznania można dodać też pestki dyni, ziarna słonecznika etc.



Wszystkie składniki dokładnie ze sobą mieszamy, powstała masa powinna być konsystencji śmietany, ewentualnie troszkę gęstsza. Foremki smarujemy margaryną i wysypujemy mąką. Wlewamy ciasto do foremek i zostawiamy w nich na 15 minut. Piekarnik ustawiamy na 160 stopni. Nasz chlebek pieczemy przez ok. 60 minut, aż skórka będzie złocista. 



czwartek, 4 lipca 2013

Zapowiedź!!




Już w najbliższym poście wypiekany we własnym domu 

CHLEBEK!





Piekł ktoś z was kiedyś?



Macie jakieś sprawdzone przepisy?


Zapraszam już jutro!

K.

wtorek, 2 lipca 2013

Pieczenie z Kubą ;) Zestaw na wakacje : maślanka i owoce

Tym razem ciasto i babeczki ;)

Do przygotowania masy potrzebne nam będą:

3 jajka
szklanka maślanki
1,5 szklanki cukru
3 szklanki mąki
4-5 łyżeczek proszku do pieczenia
3 łyżki śmietany















Jajka miksujemy z cukrem na gładką masę, dodajemy maślankę i śmietanę, całość nadal miksujemy dodając mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. 3/4 masy wylewamy na blaszkę do ciasta, resztą masy napełniamy foremki na babeczki.
























Owoce sezonowe myjemy, oprószamy skrobią ziemniaczaną i rozkładamy na cieście. Na babeczki dajemy po jednym kawałku owocu na środek. Ja dodałam truskawki, jako że mam ich stale pod dostatkiem z własnego ogródka. Przed wstawieniem do piekarnika ustawionego na termoobieg, 180 stopni i na ok. 30 minut, babeczki oprószyłam delikatnie mleczną czekoladą.

Po upieczeniu ciasto można posypać cukrem pudrem, a babeczki dowolnie udekorować.








 SMACZNEGO :)!